sobota, 9 marca 2013

Pociąg trzecia klasa - dzień 88

Dziś zwlekliśmy nasze tyłki, ale zamiast jechać o 9.25, pojechaliśmy o 11.20, bo przecież dzieci muszą zjeść porządnie śniadanie. A i nam przydała się porządna kawa.

co trzy głowy to nie jedna

każda stacyjka, mniejsza czy większa, jest ślicznusia, serio, te klombiki, kolorowe kwiaty i żywopłoty wycięte w różne kształty, np słonia

na każdej stacji obowiązkowo znajduje się porter króla, zresztą jego wizerunek pojawia się wszędzie

Maksio nie mógł sobie odmówić kierowania pociągiem:)

Do Lop Buri przyjeżdżamy szczęśliwie. Na peron wyszedł komitet powitalny w postaci dwóch gangów makaków. Żartuję, przywitało nas dwóch panów z rowerowymi rikszami, zaoferowali podwózkę do hotelu. Od czasu Rajasthanu w Indiach nie jechaliśmy takim typem transportu, więc było ciekawie:) A że jest nas tyle, to znaczy nas i bagaży, to załadowaliśmy się do dwóch.
Na pierwszy rzut oka miasteczko bardzo nam się podoba, lubimy takie małe senne miejscowości. Ale dokładnie rozejrzymy się jutro:)
Dobranoc:)

>> STUK PUK, PUK STUK, TRZECIA KLASA <<


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza