poniedziałek, 18 marca 2013

Plemię długich szyj (Karen) - dzień 95

Dzien zapowiadal sie ekscytujaco. Mielismy zamiar pojechac do wioski gdzie mieszka plemie Karen, slynne jest z tego, ze kobiety nosza na szyi metalowe obrecze. Kazdy gdzies o tym slyszal, widzial w tv lub czytal. Wiec zobaczyc to na wlasne oczy to jest cos.
Wyjechalismy z samego rana, bo droga byla przed nami dluga. Dotarcie tam nie jest wcale proste. Wiekszosc ludzi udaje sie tam z agencja turystyczna cala grupa. Widzielismy wyprzedzajace nas busy. Zanim jednak my sie tam dotoczylismy naszym skuterem Suzuki bylo juz pusto, czas zwiedzania skonczyl sie.
To co ujrzelismy na miejsc przybilo nas. Aura smutku jak na pogrzebie. W jednej chwili pragnelismy stamtad uciec. Wiedzielimy o tym, ze sa to uchodzcy z Birmy i ze nie moga wrocic do swojego kraju. Nie moga podjac legalnej pracy w Tajlandii. Nie maja wyjscia i sa zmuszone robic ten cyrk. Za wstep placi sie spore pieniadze, jednak ludzie z tej wioski nie widza tych pieniedzy... Mafia wszystko zabiera. Jedynym ich dochodem jest to, co uda im sie sprzedac, czyli szale, bizuteria, wlasne zdjecia i inne pamiatki.
W calej wiosce czuc smutek. Male dziewczynki czeka ten sam los, bo od piatego roku zycia zakladane sa im obrecze na szyje. Tam nic sie nie zmieni, nawet za wiele lat. Caly swiat o tym wie i nikt z tym nic nie zrobi. To straszne, ze na swiecie sa takie miejsca.
Niewolnictwo bez kajdanek, wiezienie bez krat.
Straszne.
A tacy jak my bedziemy tu przyjezdzac i robic fotki...








>> TU KLIKNIJ ABY OBEJRZEC FILM <<

1 komentarz:

otherpsycho pisze...

Poważnie? O kurde, aż krew się mrozi, jak się myśli o ludzkiej podłości.

Publikowanie komentarza