wtorek, 4 maja 2010

Petronas Towers - Dzien 111

Wieksza czesc dnia spedzamy w parku za dwoma wiezami. Piekny park, niczym z obrazka. Porzadku pilnuja strazniczki teksasu. Widzimy basen, wow! Ja nie mam stroju, ale przynajmniej Maks sie troche ochlodzi. O nie nie, to nie takie proste. Strazniczki owe wyposazone sa w gwizdki, ktorych co chwila uzywaja. Tak wiec rozbieramy Maksia do pieluchy. GWIZDEK - dziecko musi miec spodenki do kapieli. Ok, zakladamy spodenki, zaczynamy isc w strone wody gladkim zejsciem. GWIZDEK - nie mozna wchodzic w klapkach, nawet tam gdzie nie ma wody, ale slisko jest i dla Maksia malo bezpiecznie. Slonko przygrzewa, wiec sciagam koszulke. GWIZDEK - mam sie szybko ubrac. Powoli podnosi mi sie cisnienie. Czy cokolwiek tu wolno?! Mam juz gdzies ten basen, idziemy na plac zabaw. Sa hustawki, zeby zachecic Maksia, pokazuje mu jak sie husta. GWIZDEK - Hustawki sa tylko dla malych dzieci. Czy to aby nie przesada?! Wkurzam sie, a Dorotka tylko sie smieje. Reszte czasu spedzamy na zjezdzalniach, Maksio gania wszedzie jak opetany, normalnie Mad Max. Nawiasem mowiac, jest to najwiekszy plac zabaw jaki w zyciu widzialem. Jako ludzie zamozni i kulturalni zjadamy rybke i ryz ze styropianowego pudeka na lawce w parku. Tak zwany chinski take-away;)
Niespodziewanie sloneczne niebo ciemnieje i nad drapaczami zbieraja sie chmury. Zaczyna grzmiec i blyskac sie. Powoli zbieramy sie. Przechodzimy przez luksusowe centrum handlowe, mijamy sklepy najdrozszych swiatowych marek, ech nie dla nas te luksusy:)
Metro ze stacji KLCC zabiera nas na stacje Masjid Jamek. Maksio robi "tutu, tutu" i cieszy sie, ze jedzie pociagiem:) Na zewnatrz czeka nas sciana deszczu, niebo wszedzie dookola szare i wydaje sie, ze ta ulewa nie bedzie miala konca. Nic to, idziemy i przemoczeni prawie do suchej nitki wracamy do hostelu Red Dragon. Moze to przygotowanie do deszczowej Anglii? Z ta mala roznica, ze tutaj jest 36st w cieniu.
Jutro pobudka o 5 rano i lecimy...
Ciagle nie moge uwierzyc, ze to koniec...

1 komentarz:

Galford pisze...

No to się w końcu napijemy pifka ;)

Prześlij komentarz