niedziela, 2 maja 2010

Krolestwo za kielbaske i chlebek - Dzien 108

Oto ciemna strona podrozowania po Azji. Brak polskiego jadla. Od jakiegos czasu teskno nam za polskim chlebkiem, szyneczka, kielbaskami pocietymi w jezyka i usmazonymi na patelni z cebulka. Albo bigos, fasolka po bretonsku, kotlety mielone, pierogi ruskie, barszcz, och wymieniac moglbym w nieskonczonosc... Dobra, starczy tego masochizmu;) Dorotka cierpi szczegolnie, bo ma burze hormonow i zachcianki. Ja cierpie z czystego lakomstwa:)
Zeby nie bylo watpliwosci, kochamy azjatycka kuchnie, ale tesknota za tym co nasze, polskie, jest zdumiewajaco silna.
...
Jutro zbieramy sie, pozegnamy sie z przemilymi wlascicielami Sibayak Guesthouse i jedziemy do Medan, stamtad wylot do Kuala Lumpur. W stolicy Malezji zabawimy dzien z hakiem i lecimy do Londynu, nastepnie lot do Krakowa. Dla nas nasze wakacje koncza sie juz.
Przez sto dni zobaczylismy wiecej niz wiekszosc ludzi przez cale swoje zycie. Zdalismy sobie sprawe jak malo wiemy o swiecie i jak bardzo chcemy wiedziec wiecej. Wyrwalismy sie z pewnego schematu i juz nigdy nie bedziemy normalni. Apetyt rosnie w miare jedzenia i tak samo jest z podrozami. Ciagle snujemy plany, gdzie jedziemy nastepnym razem. Nauczylismy sie wiele, nastepne podroze beda lepiej przemyslane pod wieloma wzgledami. Popelnilismy mase bledow. Na przyklad z ta wiedza i doswiadczeniem, ktore mamy teraz oraz z pieniedzmi posiadanymi na poczatku moglibysmy byc w podrozy co najmniej pol roku. Ale nic, czlowiek uczy sie na bledach, wylacznie swoich.
Jeszcze tylko cztery dni i bedziemy w Europie, nawet milo nam sie mysli o tym co bedzie. Nowa praca, nowy dom. Zaczynamy wszystko od nowa. Przez caly ten czas nabralismy dystansu do wielu spraw, wiec bedzie ciekawie.
Wspaniala podroz... Tych wielu wspomnien nikt nam nie zabierze.

1 komentarz:

Galford pisze...

Do zobaczenia przy piwku ;)

Prześlij komentarz